Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji uług
zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

[x] Zamknij

Logowanie

hasło:
zapamiętaj mnie

Szukaj

`Bardzo chciałabym jako mieszkanka Osowej, aby poprawiła się jakość mojego życia`

Małgosia Biernat, 2015-05-30

Bardzo chciałabym jako mieszkanka Osowej, aby poprawiła się jakość mojego życia. Nie wymagam wiele, nie potrzebuję wielkiego centrum kultury, multimediateki. Chciałabym np. aby postulat Pana Prezydenta, dotyczący dojeżdżania dzieci do szkoły rowerem, był możliwy do zrealizowania. - tak mówi w rozmowie z naszym portalem mieszkanka Osowej, prowadząca warsztaty "Quo vadis, Gdańsku?", Justyna Martyniuk-Pęczek.

Urodziła się w Gdyni, w dzieciństwie mieszkała w Sopocie, w Osowej zamieszkała wraz z rodzicami w okresie licealnym.

- Działkę w Osowej rodzice mieli już od 1981 roku i przyjeżdżałam tutaj co tydzień. Osowę znam bardzo długo. - mówi o swojej znajomości z dzielnicą Pani Justyna. - Lokalizację tę wybrali oczywiście rodzice. Będąc dzieckiem uważałam, że mieszkanie tutaj jest dla mnie tragedią, bo wyprowadziłam się tak daleko od miasta, od kolegów. Bardzo źle postrzegałam na początku kwestię mieszkania tutaj.

Osowa.com: - A teraz?

Justyna Martyniuk - Pęczek: Wróciłam do Osowej, bo kilka lat mieszkałam w Chwaszczynie i postanowiłam z mężem znaleźć działkę właśnie tutaj. W Osowej mieszkają moi rodzice, teściowie, brat i siostra. Było więc dla mnie naturalne, że jeżeli szukamy działki, to albo Osowa, albo jej okolice.

 

Osowa.com: Gdyby nie względy rodzinne, to szukałaby Pani miejsca zamieszkania, biorąc pod uwagę Pani aktywność, w centrum miasta czy na obrzeżach?

Justyna Martyniuk - Pęczek: Szczerze powiedziawszy: wolałabym w centrum Laughing  W Osowej dają się we znaki kwestia dojazdów i braki w infrastrukturze. Dostęp do usług, szkoły, a nawet rekreacji. Wydaje się, że dzielnica położona jest wśród natury, a ja uważam, że mamy mały dostęp do tych miejsc, bo natura jest, ale nie jest w żaden sposób zagospodarowana. Często jest tak, że aby dojechać do lasu, trzeba wziąć samochód. A spacer nad jeziorem jest raczej harcerskim wypadem.

 

Patrząc na Osowę zawodowo, z punktu widzenia architektonicznego i zagospodarowania przestrzennego...

Osowa.com: Jakie błędy popełniono w naszej dzielnicy?

Justyna Martyniuk - Pęczek: Nie wszystko jest błędem. To, jak powstawała nasza dzielnica, jest wynikiem transformacji ekonomiczno - społecznej. Czy błędem było to, że miasto szybko się rozwijało, a ludzie bogacili i mieli możliwości realizacji swoich marzeń? To na pewno nie.

Może zapadały zbyt szybkie, pochopne decyzje, jeżeli chodzi o przeznaczenie terenów pod zabudowę mieszkaniową. W Osowej to świetnie widać. Tam, gdzie Miasto miało wizję, czyli rejony wokół szkoły, Kielnieńskiej, mają określoną strukturę, gdzie mieszkaniec posiada blisko - w zasięgu dojścia pieszego - to, co jest potrzebne do życia: placówki oświatowe, sklepy, usługi. Natomiast dalsza część - rozwój w latach 90 - tych, a szczególnie boom po 2006 roku - to były spontaniczne podziały terenów na działki. Nikt nie zapanował na ich ilością i przeznaczeniem, a także nad strukturą - które powinny być najpierw zabudowane. Zabrakło strategii, planowania. Myślenia o koncepcji całości, wizji, które elementy powinny powstać dodatkowo: szkoła, nowy ośrodek zdrowia, nowy przystanek linii autobusowej. Nie określono kierunków rozwoju dzielnicy, a przychylano się do prośby zarówno prywatnego właściciela ziemi, jak i dewelopera, aby jak najwięcej terenów przeznaczyć na zabudowę mieszkaniową.

 

              Osowa.com: Zabrakło grupy fachowców, którzy określiliby kierunki rozwoju dzielnicy. Ale... Pani swoją obecną działalnością (warsztaty społecznego planowania przestrzennego - projekt "Quo vadis, Gdańsku?") odwraca tę sytuację - prosi Pani mieszkańców o opracowanie strategii rozwoju dzielnicy. Czy to ma sens?

Justyna Martyniuk - Pęczek: Może na początku wyjaśnię... Gdy mieliśmy w Polsce gospodarkę planową, również planowanie przestrzenne było centralne. Nastąpiły w naszym kraju przemiany polityczne, w wyniku których odeszliśmy od centralnego zarządzania, uznano więc, że także planowanie przestrzenne musi się zmienić. Może więc było tak, że urbaniści widzieli błędy w zarządzaniu centralnym i nie potrafili znaleźć tzw. "środka", zaprzestali w ogóle planowania.

To, co robimy teraz, jest naturalną reakcją. Zwykli mieszkańcy - nie architekci - zauważyli, że obecna sytuacja nie jest zadowalająca. Choć mają wygodnie zagospodarowany dom na przedmieściach, to brak infrastruktury wokół zaczyna im doskwierać. Nasza działalność nie wynikła z potrzeby Politechniki, tylko oddolnie. To Gdańska Fundacja Innowacji Społecznej była inicjatorem; ich interesowała oczywiście Orunia. Zostałam zaproszona do współpracy, a w rozmowie z sąsiadami zauważyłam, że mamy w Osowej podobne problemy. Dlatego przy wyborze dzielnic do projektu zaproponowałam właśnie naszą - obrzeżną i nową jednostkę.

Ta inicjatywa wpisuje się w tzw. miejskie rewolucje i wynika z potrzeby oddolnej.

 

Wydaje mi się jednak, że nie u każdego mieszkańca została rozbudzona taka chęć. Niektórzy są jeszcze na etapie zaspokajania podstawowych potrzeb: jakiegokolwiek dojazdu do domu bez określenia, jak ta droga powinna wyglądać. Osoby, które pragną czegoś więcej, często odwiedzały inne kraje i spostrzegły, że tam te osiedla wyglądają inaczej. Czują większą potrzebę zmian i widzą takie możliwości w zagospodarowaniu przestrzennym.

Na przykład: w Niemczech czy w Stanach Zjednoczonych, w państwach, w których funkcjonowała gospodarka neoliberalna,  gdy przeznaczono tereny podmiejskie na zabudowę, to najpierw planowano i budowano drogi, oświetlano je. Dopiero wtedy dopuszczano do zabudowy. A u nas jest na odwrót: najpierw ludzie budują, a potem domagają się infrastruktury.


   

Osowa.com: Z jednej strony wierzy Pani w to, że ludzie wiedzą, czego chcą i potrafią przejąć planowanie, czyli "nie zrobią krzywdy" tej przestrzeni. A z drugiej strony na pierwszym spotkaniu informacyjnym w sprawie przystąpienia do tworzenia nowego Studium (Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego w Gdańsku) wszystkie osoby występujące - a już najbardziej Prezydent Bielawski - dały do zrozumienia, że choć trwają konsultacje społeczne, to fachowcy powinni decydować o przestrzeni miejskiej. Wielu uczestników poczuło, że są zbędni.

Justyna Martyniuk - Pęczek: Uczestniczyłam w kolejnych spotkaniach, gdzie prezentowałam naszą strategię i jestem zła na tę sytuację. Mam podobne wrażenie, że jest to "zaliczenie" faktu, iż odbyły się konsultacje społeczne. Władza być może nie jest jeszcze przygotowana do takich procesów partycypacyjnych.

Mieszkańcy nie tworzą przecież dokumentacji, tym zajmują się właśnie fachowcy, ale mogą wyrazić swoją wolę, jakie potrzeby mają być zaspokojone. Uważam, że jesteśmy w takim momencie, że należy o tym mówić. To jest mój cel.

 

Osowa.com: Chciałam Panią zapytać także o duże inwestycje, planowane w okolicy naszej dzielnicy, które budzą wśród wielu mieszkańców tyle emocji.

Część osowian obawia się, że Nowa Kielnieńska, mimo zmiany klasy tej drogi, jest tak naprawdę ponownym wprowadzeniem oprotestowanej Trasy Lęborskiej do dzielnicy. Obawiają się odcięcia od lasu i ciężkiego ruchu tranzytowego

Justyna Martyniuk - Pęczek: Z informacji, które posiadam, wiem, że Węzeł Chwaszczyno jest znacznie bardziej rozbudowany i łuki na nim są tak skonstruowane, aby znacznie łatwiej było skręcić ciężkim pojazdem na obwodnicę w stronę Węzła Wielki Kack. Nowa Kielnieńska natomiast będzie odnogą, ale to nie będzie tak wielki łuk. Ten układ konstrukcyjny węzła będzie wymuszał wybór drogi.

Nowa Kielnieńska na pewno przyniesie Osowie pewną uciążliwość, bo zjazd z Obwodnicy Metropolitalnej Trójmiasta do Sopotu, Oliwy, Przymorza, Żabianki będzie się odbywał właśnie tą drogą (następnie przez Nową Spacerową i Tunelem pod Pachołkiem - dop. red.). Jednak - moim zdaniem - czasami trzeba ponieść pewne konsekwencje lokalizacji. Możemy oczywiście protestować. Jednak wierzę, że godząc się na przeprowadzenie tej drogi w myśl dobra całego miasta, aglomeracji, możemy uzyskać coś dla siebie. Czyli TAK, ALE... Należy prowadzić negocjacje, do których musimy być dobrze przygotowani. Musimy uświadomić sobie rolę naszej dzielnicy w kwestii tego połączenia komunikacyjnego dla całego miasta, ale również, co możemy na tym "ugrać". Coś stracimy, jednak również coś zyskamy.

Mam nadzieję, że jeżeli będziemy dobrze jako mieszkańcy, Rada Dzielnicy kierować tym procesem inwestycji, to uzyskamy więcej niż tylko sprzeciwiając się. Mam nadzieję, że uda nam się wzmocnić połączenia z lasem, uzyskać ścieżki rowerowe, przejście przez obwodnicę, która jest wielką barierą w korzystaniu z leśnych terenów rekreacyjnych. Obecnie wszędzie trzeba dojechać samochodem.

 

Osowa.com: Czy uruchomienie Pomorskiej Kolei Metropolitalnej wpłynie na naszą dzielnicę? Czy zrobiono wszystko, żeby ta inwestycja służyła osowianom?

      

Justyna Martyniuk - Pęczek: Bardzo ważny krok został zrobiony. Jednak jeżeli pozostaniemy na tym poziomie, to zmiany będą niewielkie lub w ogóle nie nastąpią. Kluczowym elementem jest to, aby osoby, które nie muszą korzystać z komunikacji zbiorowej, świadomie rezygnowały z poruszania się własnym samochodem. Dlatego potrzebujemy wewnątrz dzielnicy lepszych połączeń z przystankiem PKM Gdańsk - Osowa, a w przyszłości nowej stacji Gdańsk - Kielnieńska. Drugi przystanek dla osowian i mieszkańców z sąsiedztwa jest ważniejszy i niezbędny. Będzie służył starszej, zagospodarowanej części Osowej, gdzie jest dużo połączeń pieszych.

Przystanek Barniewicka jest zlokalizowany dalej, nie ma w wielu miejscach chodników, aby do niego dotrzeć, lub dojście jest utrudnione, wzdłuż mało atrakcyjnej trasy. Dla tych, których chcielibyśmy przyciągnąć do korzystania z komunikacji zbiorowej, czyli dla tych, którzy "mogą, ale nie muszą", nie jest to korzystne.

 



Na warsztatach "Quo vadis, Gdańsku" powstały bardzo dobre pomysły. Sieć połączeń rowerowych - to nie muszą być wszędzie ścieżki, mogą być drogi, a nawet wystarczy uspokojony ruch pieszo - rowerowo - samochodowy, gdzie wszyscy są równouprawnieni. Ale jeszcze...

Jeżdżenie własnym rowerem jest jednym rozwiązaniem, ale nie zawsze wygodnym, bo trzeba go gdzieś zostawiać i istnieje obawa kradzieży. Innym rozwiązaniem jest stworzenie systemu wynajmowanych rowerów i to nie tylko w centrum miasta, ale we wszystkich dzielnicach. W Osowie jest większa - moim zdaniem - potrzeba realizacji takiego pomysłu niż np. w Śródmieściu.

Osowa.com: Muszę Pani powiedzieć, że właśnie pojawił się taki pomysł wniosku ogólnomiejskiego do Budżetu Obywatelskiego 2016 "Rower Miejski w Każdej Dzielnicy".

Justyna Martyniuk - Pęczek: Świetny pomysł! Takie rozwiązania działają, np. w Londynie, gdzie byliśmy z mężem, i równolegle z komunikacją zbiorową funkcjonowały tam z wielkim powodzeniem stacje wynajmu rowerów.

Reasumując: wygraliśmy jedną bitwę Laughing, ale trzeba walczyć dalej. Jeżeli teraz zatrzymamy się, to sceptycy będą mieli argumenty, potwierdzające, że projekt PKM był nietrafiony, a ci, którzy naprawdę walczyli, mogą się zniechęcić.

 

Osowa.com: Gdzie jest nam bliżej: do Kaszub, czy do Gdańska? Bo na co dzień nie odczuwamy wspólnoty z naszym miastem, a Gdańsk też często zapomina o naszej dzielnicy.

Justyna Martyniuk - Pęczek: Gdy mówimy o procesach suburbanizacji, które są obecnie tematem wielu dyskusji, są uwypuklone w Studium, z czego bardzo się cieszę, to rzeczywiście Osowa utożsamiana jest z miejscowościami gmin sąsiednich, w których ten proces suburbanizacji jest obserwowany. Pod tym względem można powiedzieć, że jesteśmy w podobnej sytuacji jak Chwaszczyno.

Pewnie odpowiedź na to pytanie zależy od tego, gdzie ktoś funkcjonuje. Ja czuję się częścią Gdańska, bo pracuję we Wrzeszczu, natomiast mój tata - w Chwaszczynie, wyjeżdża więc do pracy na przedmieścia. Kwestia utożsamiania się jest więc indywidualna.

 

Osowa.com: No tak, ale wiemy, jak wiele spraw nie można wciąż załatwić, bo zależą one od współpracy gmin, do której wciąż nie dochodzi. Choćby sprawa jezior. Czy w takim razie planowanie przestrzenne, odbywające się tylko w granicach gminy, nie jest błędem?

Justyna Martyniuk - Pęczek: Na szczęście pojawiają się inicjatywy, trochę wymuszone przez fundusze unijne, odnoszące się do współpracy międzygminnej. W zeszłym roku uczestniczyłam w warsztatach, dotyczących Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, gdzie były dyskutowane sprawy dużych inwestycji: Obwodnicy Metropolitalnej Trójmiasta, Trasy Kaszubskiej, Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, zintegrowanego systemu szkolnictwa itd. Jednak nie dotarłam na razie w ramach ZIT do takich mniejszych projektów, a uważam, że np. kwestia porozumienia się w sprawie jeziora i ujęcie tej sprawy w szerszym kontekście - np.: budowa systemów rekreacyjnych na terenach suburbanizacji - byłaby ciekawym tematem dla Unii Europejskiej. To mógłby być element rewitalizacji tych terenów.

Przecież jednym z priorytetów tworzonego właśnie Studium jest jakość życia...

Bardzo chciałabym jako mieszkanka Osowej, aby poprawiła się jakość mojego życia. Nie wymagam wiele, nie potrzebuję wielkiego centrum kultury, multimediateki. Chciałabym np. aby postulat Pana Prezydenta, dotyczący dojeżdżania dzieci do szkoły rowerem, był możliwy do zrealizowania.

Na koniec chciałabym zachęcić osowian do udziału w ostatnich warsztatach "Quo vadis, Gdańsku?",
które odbędą się 11 czerwca (czwartek) w godz. 18:00 - 20:00 w auli ZSO nr 2 przy ul. Wodnika 57. 

Jednocześnie zaznaczam, że to nie może być koniec. Wypracowane pomysły nie mogą zostać odłożone ad acta.  Teraz duża rola Rady Dzielnicy, mieszkańców, organizacji pozarządowych i mam nadzieję, że także za pomocą portalu, żeby upowszechniać tę wiedzę, mikrostrategię pod hasłem: "Określmy sobie wzajemnie priorytety, jak chcemy, aby wyglądała nasza dzielnica". To powinna być inspiracja do dalszych działań.

Osowa.com: Dziękuję bardzo za rozmowę i wygospodarowanie na nią czasu Smile

Rozmawiała: Małgorzata Biernat


    Justyna Martyniuk-Pęczek - osowianka, dr hab. inż. architekt, urbanista/architekt światła. Wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej oraz w Sopockiej Szkole Wyższej. W swoje pracy zawodowej stara się łączyć dwie pasję sztukę tworzenia przestrzeni urbanistycznej oraz projektowania oświetlenia i iluminacji. Autor koncepcji urbanistycznych oraz strategii oświetlenia, projektów oświetlenia wnętrz publicznych i urbanistycznych oraz iluminacji obiektów. Stypendystka DAAD Deustcher Akademischer Austaschdienst oraz Fulbrighta w Massachusetts Institute of Technology, gdzie uczestniczyła w kursie SPURS – Special Program for Urban and Regional Studies. Autorka pracy doktorskiej na temat „Rola światła sztucznego w kreowaniu przestrzeni publicznej” obronionej na WAPG 2006r. Prowadzi cykl warsztatów społecznego planowania przestrzennego "Quo vadis, Gdańsku?", których celem jest opracowanie mikrostrategii dla czterech dzielnic miasta, w tym także Osowy, wg potrzeb określonych przez mieszkańców.

Wcześniej pisaliśmy...

  1. Mieszkańcy planują Osowę
  2. `Quo vadis, Gdańsku? Zmieniamy Osowę!

  3. Przestrzeń publiczna - co to jest właściwie?

  4. Mikrostrategia - czym jest dla dzielnicy?

  5. Osowskie ulice mogłyby być przestrzenią publiczną

  6. Zmierzamy ku naturze

 


 Projekt realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG3.

Więcej na temat projektu "Quo vadis, Gdańsku? Mieszkańcy planują swoje miasto" na stronach: https://www.facebook.com/mieszkancyplanuja oraz http://gfis.pl