

AKTUALIZACJA: 8.10.2005. GODZ. 16:20
Czasami od kilku osób słyszymy o jakimś wydarzeniu i relacje te tak bardzo różnią się od siebie, iż wydaje nam się wręcz, że każda z tych osób opowiada o innym przypadku.
Podobnie jest, gdy chcemy zrelacjonować jakieś osowskie wydarzenie; a szczególnie wtedy, gdy nie należało ono do przyjemnych.
Tak jest i tym razem....
Poniżej zamieszczamy wypowiedź, którą nadesłała do nas uczestniczka pewnego wydarzenia.
"UWIĘZIENIE PASAŻERÓW W AUTOBUSIE
Protestuję przeciwko wczorajszemu (2.10. - dop. red.) zachowaniu Państwa (firmy architekton - dop. red.) pracownika, który bezprawnie uwięził mnie i innych pasażerów w autobusie jadącym do Osowej w godz. 21.10 - 21.40 pod rzekomym pretekstem sprawdzania, czy nie jest pod wpływem alkoholu.
Niniejszym informuję, że nikt od niego tego nie żądał, nikt nie zarzucał mu, że jest nietrzeźwy. Ten człowiek urządził sobie awanturę i pokazówkę naszym kosztem.
Wsiadłam do tego autobusu w Gdańsku-Oliwie i ponieważ kierowca bardzo niewyraźnie poprosił o bilet, poprosiłam go o powtórzenie. Po ponownym, wyraźnym powtórzeniu żądania nie miałam wątpliwości, że JEST TRZEŹWY, BO INACZEJ NIE POJECHAŁABYM TYM AUTOBUSEM. Wasz kierowca jeszcze krzyknął za mną, że mnie sobie zapamięta - nie wiem w jakim celu.
Po przyjeździe do Osowej na wysokości komisariatu policji zaczął się horror. Facet zamknął autobus, stanął nade mną i zaczął wrzeszczeć, że teraz to on mi pokaże. Pomimo protestów moich oraz pozostałych pasażerów nie chciał nikogo wypuścić, ani jechać dalej. Po przyjściu jakiegoś małoletniego chłopaka zostawił nas zamkniętych w autobusie i poszedł na komisariat.
Przyszedł po jakichś 10-15 min. i oświadczył że będziemy czekać zamknięci na przyjazd drogówki. Pomimo naszych żądań nie chciał nikogo wypuścić. Dopiero, gdy jedna z pasażerek została wrzeszczeć, że w jej domu czeka dziecko wypuścił ją, a mnie zatrzymał siłą. Mam nadzieję, że zdajecie sobie Państwo sprawę, że było to niezgodne z prawem.
Zdesperowana zadzwoniłam na komisariat, pod którym staliśmy i poprosiłam policję o UWOLNIENIE. Dopiero gdy przyszli kierowca zdobył się na otworzenie drzwi autobusu. Po takim zachowaniu byłam zdecydowana nie jechać dalej z tym człowiekiem, bo NIE WIEDZIAŁAM CZEGO JESZCZE MOŻNA SIĘ PO NIM SPODZIEWAĆ.
Policjanci powiedzieli że drogówka, na którą uparcie czekał kierowca przyjedzie za ok. godzinę. W związku z tym byłam zmuszona pójść do domu na piechotę - pomimo, że wykupiłam bilet. Wróciłam roztrzęsiona tym incydentem. Uważam, że kierowca świadomie naraził mnie i innych pasażerów na opisane nieprzyjemności. Jeśli chciał naprawdę udowadniać, czy jest trzeźwy mógł to zrobić po pracy.
Myślę, że celem tego incydentu było raczej zastraszenie mnie i innych i być może wyładowanie negatywnych emocji. Takie odniosłam wrażenie.
Od tego momentu nie czuję się bezpiecznie w Państwa autobusach. Ponieważ jednak nadal będę nimi dojeżdżać - jest to jedyne połączenie w ten rejon Osowej - żądam wyciągnięcia konsekwencji wobec tego człowieka i zapewnienia, że jego zachowanie to jednorazowy incydent. Nie chcę być przez nikogo przetrzymywana siłą i zastraszana w Państwa autobusach.
Z poważaniem - M.T."
Poprosiliśmy osowski komisariat o komentarz do tej wypowiedzi.
Oto wyjaśnienia, jakie otrzymaliśmy w dniu 8.10.2005. z firmy
"W dniu 02.10.2005 r. o godzinie 20:53 na przystanku Cystersów w kierunku Osiedla Planeta wsiadła jedyna pasażerka do autobusu. Pasażerka po wejściu do autobusu długo czegoś szukała w torebce (kierowca cały czas stał na przystanku). Kierowca zapytał się pasażerki, czy ma karnet, czy ma dać bilet, po czym pasażerka stwierdziła, że kierowca jest pijany.
Kierowca na to stwierdził "Pani mi ubliża". Było to nie pierwsze tego typu zarzut wobec tego kierowcy. Kierowca skasował i odjechał z przystanku.
Kiedy autobus odjeżdzał z przystanku Balcerskiego w autobusie były cztery osoby razem z kierowcą. Na wysokości komisariatu kierowca zatrzymał autobus i poinformował pasażerów, że pasażerka oskarżyła go, że jest nietrzeźwy i musi iść na komisariat w celu wyjasnienia.
Poprosił żeby pasażerka poszła z nim na komisariat - pasażerka nie zgodziła się. Poszedł sam i wrócił za 5 minut z dwoma policjantami w celu spisania pasażerki. Pozostali pasażerowie opuścili autobus, a policjanci zaczęli spisywać pasażerkę. Ona powiedziała przy policjantach, że nie mówiła, że kierowca jest pijany tylko, że jest nietrzeźwy. Policjanci powiedzieli jej, że to jest to samo.
Spisali dane pasażerki i wypuścili z autobusu (pasażerka wróciła do domu sama). Kierowca został w autobusie do godziny 22:45, czekając na drogówkę. Kiedy przyjechali policjanci kierowca został zbadany alkomatem na trzeżwość, alkomat wykazał 0,0.
Policjanci powiedzieli, że protokół w razie potrzeby
można odebrać na Komendzie Ruchu Drogowego mieszczącej się przy ul:Kurkowej.
Kierowca pojechał na parking."
Jakub Sachse
Prezes Zarządu PLANETOBUS Linie Autobusowe
Redakcja nie komentuje tych wypowiedzi, a jedynie podaje je do wiadomości.