Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji uług
zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

[x] Zamknij

      OCENZUROWANO?

      2005-05-23

      W czasach poprzedniej Rzeczypospolitej walczyliśmy ze wszelkimi ograniczeniami, również w zakresie wypowiedzi. Gdy wreszcie wraz z upadkiem "najbardziej sprawiedliwego z systemów" zlikwidowano cenzurę, zaczęliśmy upajać się wolnością słowa.
      Nareszcie można powiedzieć WSZYSTKO!

      Czy nadal tak sądzimy?

      Definicji słowa wolność jest wiele. Pojęcie to rozpatrywane jest w różnych kontekstach. Do tego dochodzi potoczne rozumienie tego słowa.

      Niewątpliwie w czasach braku wolności, odgórnego narzucania poglądów pojęcie to rozumieliśmy jako: brak przymusu, sytuację, w której możemy dokonywać wyborów spośród wszystkich dostępnych opcji, również brak osobistego zniewolenia i brak ograniczeń ze strony władz ( Wikipedia).

      Czy w takim razie wolność jest swobodą robienia wszystkiego, na co ma się ochotę?

      A co ze skutkami takich działań?
      Czy mamy prawo robić, mówić, co nam się podoba, nie licząc się z konsekwencjami?

      A może jednak potrzebne są pewne ograniczenia? Taki rodzaj autocenzury. Jakiś wewnętrzny kodeks, który zabraniałby nam określonych działań.

      Pewnie część społeczeństwa nie pozwala sobie na pełną swobodę. Dzieje się to z różnych względów.
      Religijnych - każde wyznanie narzuca człowiekowi pewne ograniczenia w imię określonego celu. Chcąc go osiągnąć, trzeba przestrzegać zasad.
      Strach - bo wolność może oznaczać samotność, jeżeli rozumiemy ją jako całkowitą swobodę. Gdzie w takiej "filozofii" miejsce dla drugiego człowieka, dla całego społeczeństwa?

      Co zrobić z takimi osobami, które nie mają żadnych wewnętrznych hamulców i swoimi słowami, czynami krzywdzą innych lub wręcz działaja na ich szkodę?

      Może przywrócić jednak pewien rodzaj cenzury?


      W najbliższym czasie możemy się spodziewać, że użycie wulgaryzmu w miejscu publicznym będzie kosztowne. Być może trójmiejscy policjanci wzorem swoich kolegów z Elbląga rozpoczną kampanię: STOP WULGARYZMOM. Prezydenci Gdańska, Gdyni i Sopotu zapowiedzieli rozmowy w tej sprawie z komendantami policji.

      Karać za wulgarne słowa w miejscach publicznych pozwala kodeks wykroczeń. Przez lata przepis ten nie był egzekwowany - tak jest również w Trójmieście. Użycie wulgaryzmu kosztuje 50 zł.

      Źródlo: Gazeta Wyborcza/Trójmiasto


      Czy to już cenzura, czy tylko przestrzeganie prawa i działanie dla dobra społeczeństwa?

      « wróć | wersja do wydruku | odsłon: 1251

      Polecamy

       

       

       

       

      Wsparcie prawne portalu:


       

      Osowianin Roku